 |
Informacje |
|
|
|
 |
Katalog firm |
|
|
|
 |
Ogłoszenia |
|
|
|
 |
Przewodnik |
|
|
|
 |
Toplista |
|
|
 |
Ankieta |
|
|
|
|
Nosił wilk razy kilka...
|
Były radny Żyrakowa wydał wojnę władzom gminy, głównie przy pomocy doniesień do prokuratury. Władza nie wytrzymała, doniosła do prokuratury na byłego radnego.
|
|
Janusz Lipa lat wiele zasiadał na stolcu radnego gminnego, ale z woli wyborców po ostatnich wyborach samorządowych nie dane mu było. Wieloletni radny przez wiele lat toczył boje z wieloletnim wójtem gminy Krzysztofem Moskalem. Uczestnicy sesji rad gminy mogli być pewni, że każdy kontakt obu panów zaowocuje wyładowaniami i nigdy się nie mylili. Lipa nie przepuścił okazji, by krytykować poczynania i decyzje Moskala, a ten przyjmował krytykę z ledwie skrywaną irytacją. A czasem nieskrywaną. Pewnie odetchnął z ulgą, kiedy półtora roku temu obywatele gminy Żyraków po raz kolejny powierzyli mu funkcję wójta, a Lipie tym razem nie powierzyli stanowiska radnego. Z ulgą oddychał niedługo, bo Lipa szybko założył Stowarzyszenie Antykorupcyjne SAK, a w zasadzie stał się terenowym kołem obywatelskiego stowarzyszenia antykorupcyjnego z Ostrowca Świętokrzyskiego. Czego nie mógł robić w charakterze radnego podczas sesji rad gminnych, to robił za pomocą enuncjacji prasowych i doniesień do prokuratury. Faktycznie stał się jedyną opozycją polityczną wobec wójta, który przy obecnym składzie rady gminy opozycji nie ma nijakiej. Kłopot polegał tylko na tym, że Lipa miał ograniczony dostęp do dokumentów gminnych. Nie raz skarżył się, że władza gminna nie chce mu udostępniać dokumentów, o które przecież ma prawo występować jako obywatel i szef SAK. Całkiem pozbawiony dostępu chyba nie był, skoro w pismach do prokuratury powoływał się na nie, a z pism jego wynikało, że gmina Żyraków to Kuba, a wójt to Castro. Porównanie też jest autorstwa Lipy.
Parkiet dla wszystkich śliski
Radny Janusz Lipa Szczypał wójta Moskala przy każdej okazji, ale prawdziwa wojna wybuchła z końcem 2005 roku, kiedy Lipa zajrzał do nowo budowanej sali gimnastycznej przy żyrakowskiej szkole i stwierdził, że nowiutki parkiet jest nierówny i z klepki lichej jakości położony, a śliski taki, że dzieciarnia może na takim boisku zęby postradać, albo i gorzej będzie. Za lichość wykonanej inwestycji publicznie oskarżył wójta Krzysztofa Moskala. Dopatrzył się też, że firma wykonująca tę inwestycję, jakimś trafem wygrywa wiele przetargów w gminie Żyraków, po czym oskarżył wójta o faworyzowanie przedsiębiorcy. Opozycja gminna sprawy nie przespała, złożyła doniesienie do Powiatowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego z zastrzeżeniem, że wójt nie wypełnia powinności wójtowskich, bo sfuszerowaną robotę już formalnie odebrał. Napisali też do Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej, do ministerstwa sprawiedliwości, do wojewody podkarpackiego, RIO, WIOŚ, MSWiA, Rzecznika Praw Obywatelskich i paru innych instytucji krajowych, czyniąc w ten sposób wójta Moskala sławnym. Czym ten zapewne wcale nie był zachwycony. Ostatecznie stosowna komisja nakazała parkiet wymienić, co uczynił wykonawca na koszt własny. Lipa triumfował, relacje między oboma panami stały się z lodowatych, lodowato – wrogie.
Opozycja pozaparlamentarna
W ostatnich wyborach samorządowych Janusz Lipa przepadł, ale nie przepadła w nim pasja krytycznego kontrolowania władz gminy. Założył Stowarzyszenie Antykorupcyjne SAK z siedzibą w Korzeniowie (sołectwo gminy Żyraków) i – choć nie mógł już nawtykać wójtowi podczas sesji rady gminy – to mógł za pośrednictwem mediów i prokuratury. Zaczął od analizowania przetargów gminnych na modernizację stacji uzdatniania wody, na wykonanie kanalizaji gminnej, którą – jego zdaniem – spartolono i nieczystości ludziom w domach eksplodują z muszli klozetowych. Drobnych zarzutów było co niemiara, większość trafiła do doniesień do prokuratury. O ile przed przegranymi wyborami Lipa skrępowany był pozycją, możliwościami i powinnościami radnego, o tyle po wyborach wytoczył ciężkie działa. Największy kaliber dotyczył sfałszowanych wyborów samorządowych w gminie Żyraków. 13 listopada 2006 r. (dzień po wyborach) około godz. 6 rano w szkole w Mokrem (punkt wyborczy) pojawili się członkowie komitetu wyborczego, żeby podobno poprawić protokół z wyborów, bo ktoś był na nim dwa razy podpisany. Kolejny incydent powyborczy zdarzył się w innym lokalu i innej miejscowości w gminie. Istnieje świadek, który widział dwoje członków komisji wyborczej, opuszczającej lokal przez 6 rano. Już wtedy zastanowiło go, dlaczego tak późno (wcześnie?) i dlaczego tylko dwoje z kilkuosobowej komisji wyborczej. Koniec końców za praworządność wyborów odpowiada cała komisja, co więc tych dwoje robiło w lokalu wyborczym do szóstej rano? Tym razem nie Lipa był autorem doniesienia do prokuratury, ale inspiratorem – z pewnością. Przewodniczącemu rady gminy Zbigniewowi Szymaszkowi też nie odpuścił. Ten już ma dobrze prosperującą piekarnię, a teraz stawia stację paliw. Na gruncie dzierżawionym od Agencji Nieruchomości Rolnych. Czy na dzierżawie wolno mu takie rzeczy budować? Od gminy dostał pozwolenie na budowę, więc Lipa doszukał się w tym aktu kumoterstwa i korupcji. Szymaszek zapewniał Gazetę Krakowską, że nie ma przez to żadnych „forów” w urzędzie gminy, a posądzenia o działania „w układzie” to bzdura. Ale Lipie awantury nie zapomniał. Tak jak radna Danuta Wilk, u której Lipa też doszukał się niejasnych działań. Zauważył, że trasę planowanej obwodnicy, co będzie się łączyć z przyszłą autostradą, zmieniono w taki sposób, że będzie przebiegać obok posesji pani radnej. I to nie jest przypadek – zapewnia były radny.
Wet za wet
Lipa miał mały sklepik „z mydłem i powidłem” w Żyrakowie. I z trunkami niskoprocentowymi też. Koncesję na sprzedaż alkoholu wydaje – jak wiadomo – samorząd gminny, a że Lipie po przegranych wyborach koncesja się skończyła, wystąpił o nową. Pewnie nie był zaskoczony, że tym razem mu odmówiono. Ale wściekły był serdecznie. – Wszystko się zaczęło od parkietu i teraz się na mnie mszczą – komentował sytuację były radny. – To właściciel firmy wykonawczej, który jest z wójtem za pan brat, złożył do prokuratury doniesienie na mnie i sklep. Że niby mu kradłem na budowie. Jak z tego nic nie wyszło, to przyczepił się, że sprzedaję piwo nie tak, jak trzeba. Jego robotnikom podobno też. Jak nie miał na wypłaty dla robotników, to im borgowałem w sklepie jedzenie. Budowlaniec powiadomił prokuraturę, że nie tylko piwo pije się u Lipy w sklepie, ale i cięższe alkohole, na które koncesji nie ma. Prokuratura przestępstwa się nie dopatrzyła, ale Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych koncesji Lipie na piwo nie dała. A ten zauważył, że czworo z sześcioosobowej Komisji to pracownicy urzędu gminy, więc podwładni Moskala. Zresztą wójt nie pozostał bezczynny, do komendy powiatowej policji wysłał zawiadomienie, iż otrzymuje od mieszkańców sygnały, że w sklepie u Lipi się pije, że stoją nielegalne automaty do gier, że rodzice się skarżą, że dzieciarnia traci tu pieniądze. Policja podczas kontroli przestępstw się nie dopatrzyła, ale Lipa i tak koncesji nie dostał i w ramach protestu sklep zamknął.
Prokuraturą go i fekaliami
Natłoku lipowych oskarżeń nie wytrzymali radni gminni. Były, więc nieobecny na sali obrad radny, stał się bohaterem ostatniej sesji rady Żyrakowa. Zaczęło się od stanowiska komisji rewizyjnej na skargę Lipy, dotyczącej działalności wójta Moskala. Komisja skargę odrzuciła, jako bezzasadną. Rada, ustami przewodniczącego Szymaszka, stanowisko to podzieliła. – Informuję, że składam w tym temacie zawiadomienie do prokuratury – poinformował radnych wójt Krzysztof Moskal w odpowiedzi na pisemne i publiczne posądzenia Lipy o nierzetelność „wykonywanych i wykonanych inwestycji” w gminie tudzież o kumoterstwo wójta z radnymi. – Jeżeli dalej mamy tak pracować, to będę musiał zatrudnić dodatkowe osoby do prowadzenia korespondencji i odpowiedzi na pisma tego pana. Z sali padła propozycja, że może zatrudnić Lipę, niech sam sobie odpowiada. Przewodniczący Szymaszek strzelił w radnych kolejnym pismem, które dostał od Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Ten powołuje się na pismo od Lipy, w którym były radny sugeruje, że 70 procent radnych gminnych nie ma podpisanych umów o wywóz nieczystości, a ludność gminy opróżnia swoje szamba i gnojowicę do przydrożnych rowów. Zresztą „ekologicznych” zarzutów Lipy w stosunku do władz gminy było więcej. – W tym piśmie i w poprzednich pan Lipa robi sobie... to, co sobie robi, ale mogę powiedzieć, że pan Lipa nie jest podłączony do kanalizacji, rozpisana jest kontrola nie tylko w jego gospodarstwie, ale w tych sołectwach, w których jest kanalizacja – skomentował sytuację wójt Moskal. Gospodarstwa zostaną skontrolowane pod kątem legalności pozbywania się nieczystości. U Lipy też. Tu kontrola gminna zapowiedziała się na dziś. Z interwencją pospieszyła też część radnych gminnych, którzy też złożą w prokuraturze doniesienie o podejrzeniu popełnienia przez Lipę przestępstwa – czytaj obok. – Wcale się tego nie boję, bo prawdy się nie boję – oświadczył Lipa Gazecie Krakowskiej. I zapowiedział kontratak.
Andrzej Plęs – Gazeta Krakowska
e-mail: a.ples@gk.pl
Prokurator Rejonowy w Dębicy Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na wniosek o ściganie niniejszym informujemy o popełnieniu przez Janusza Lipę przestępstwa znieważania z art. 226 par. 1 kk na podstawie art. 303 wnosimy o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania w ni niniejszej sprawie. Jednocześnie wnosimy o ściganie Janusza Lipy o w/w przestępstwo, jakiego dopełnił się na naszą szkodę.
Uzasadnienie
Jesteśmy radnymi Rady Gminy w Żyrakowie, w związku z powyższym jesteśmy funkcjonariuszami publicznymi i podlegamy ochronie prawnej. Pan Janusz Lipa dokonał znieważenia, kierując do Rady Gminy pismo z dn. 21.02.2008, które to zostało na sesji Rady Gminy publicznie odczytane. W tymże piśmie zarzuca nam, że wyłudzamy diety, zwołując – według niego – potajemne sesje. Kolejny jego zarzut, to sfałszowanie wyborów, co było przedmiotem postępowania, prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Dębicy i został zarzut ten odrzucony, jako bezzasadny, i odmówiono wszczęcia śledztwa. Kolejnym zarzutem jest to, że utajniamy sesje rady gminy. Powyższe znieważenie nas, jako radnych, godzi nie tylko w naszą godność osobistą lecz pośrednio także w poszanowanie reprezentowanej przez nas instytucji, a również powagę Rady Gminy, której jesteśmy reprezentantami. Takie postępowanie Janusza Lipy ma na celu publiczne poniżanie nas. Jednocześnie nadmieniamy, że Janusz Lipa, występując w imieniu Stowarzyszenia Antykorupcyjnego SAK do chwili obecnej nie przedstawił żadnych umocnień do działania w imieniu tego stowarzyszenia. Wobec powyższego wnosimy o ściganie Janusza Lipy i przeprowadzenie w niniejszej sprawie postępowania karnego.
Ryszard Guzek (Zasów), Eugeniusz Jaszcz (Korzeniów), Jan Kania (Straszęcin), Andrzej Król (Bobrowa Wola), Lucyna Mazur (Żyraków), Roman Pasiński (Wola Żyrakowska), Zbysław Rokita (Żyraków), Zbigniew Szymaszek (Góra Motyczna), Danuta Wilk (Wiewiórka).
|
Wasze komentarze:
+ Dodaj komentarz
|
|
|
|